.
home

Fragmenty książek

Fragment książki Terrego Laughlina

Równowaga: Pływanie "Fishlike" zaczyna się tutaj (cz.I)

Jeśli istnieje jakaś chwila podczas warsztatów TI, którą można by opisać jako pewnego rodzaju euforię, to ma to miejsce wtedy, gdy studenci nasi po raz pierwszy zdają sobie sprawę z tego, że mogą swobodnie unosić się na wodzie - być bezwysiłkowo podpartym przez wodę - jedynie przez zmianę ułożenia sylwetki ciała. Dla większości z nich jest to całkowita rewelacja - przyzwyczajeni do "zwalczania uczucia podtapiania" przy każdym ruchu pływackim. Wrażenie komfortu i lekkości jest całkowicie odmieniajace dla tych pływaków, którzy przez całe lata walki z wodą nigdy nie czuli się dobrze. Po 10 minutach, jedno proste ćwiczenie, czyni z nich osoby dużo bardziej kompetentne, niż cokolwiek innego w ich dorobku pływackim. To właśnie dlatego opanowanie równowagi jest niepodważalną podstawą pływania "Fishlike" - umiejętność, jakiej musi się nauczyć każdy, przed przystąpieniem do czegokolwiek bardziej zaawansowanego.
Oznacza to, że nauka pływania nie jest niczym innym od nauki chodzenia lub każdej innej czynności lądowej. Wiele lat temu, zwyczajne stanie bez niczyjej pomocy, bądź wykonanie kilku chwiejnych kroków zabierało nam całe tygodnie wytężonej pracy. Było ono jednak kluczowe dla powstania każdej następnej umiejętności, począwszy od podstawowych czynności jak bieganie czy jazda na rowerze, aż po bardziej zaawansowane jak na przykład gimnastyka sportowa, taniec czy narciarstwo zjazdowe.
W każdym z tych przypadków środek ciężkości ciała ( kilka centymetrów poniżej pępka ) musi być utrzymany w odpowiednim ułożeniu w stosunku do stóp, podczas gdy ciało wykonuje ruchy wprawiające takie ułożenie w ciągłe rozchwianie. Z tego powodu spędzamy właściwe każdą chwilę, świadomie, bądź nieświadomie, udoskonalając tego typu dynamiczną równowagę. Nasza motywacja do osiągnięcia w tym doskonałości jest olbrzymia, jeśli tak by nie było, bylibyśmy do niczego w sportach - a co więcej przewracalibyśmy się i łamali kości.
Częściową przyczyną tego, dlaczego pływacy i trenerzy tak późno odkryli zalety równowagi ma związek z tym, że niebycie w równowadze w wodzie nie niesie ze sobą takich bolesnych konsekwencji jak na lądzie. Zamiast nieszczęśliwego upadku i natychmiastowej nauczki, zaczynamy pływać basen za basenem w sposób, jaki potrafimy, zaczynamy się męczyć z powodu tego całego dodatkowego oporu, jaki stwarza ciało dążące do swojej naturalnej (pionowej) pozycji. Nasza reakcja wobec tego wszystkiego to "No, muszę chyba popracować nad wytrzymałością".
Dziesięć lat pracy dowiodło nam, że każdy pływak, który świadomie nie pracował nad równowagą, pozostawia w tej dziedzinie sporo do nauczenia. Nawet pływacy olimpijscy mówili mi, że czuli jak biodra ich stają się lżejsze i są wyżej ułożone po wykonaniu ćwiczeń podstawowej równowagi, chociaż różnica nie zawsze była dostrzegalna gołym okiem. Ale w przypadku medali olimpijskich wygrywanych o ułamki sekund, najdrobniejsze detale mają decydujące znaczenie.
Natychmiastowa poprawa zaobserwowana u każdego pływaka, którego uczyliśmy podstawowej równowagi, bardzo wyraźnie ukształtowało metody, jakimi posługuje się TI. Również zdecydowanie wpłynęło na świadomość wielu trenerów, którzy uczestniczyli w warsztatach TI i obserwowali jak szybko poczucie równowagi może zawodnika "walczącego" z wodą zamienić w tego, który porusza się płynnie. Opanowanie równowagi nie jest jedynie celem samym w sobie, oddziałuje bowiem na każdy inny element stylu. A oto jak ona działa.

.

Opracował Paweł Lewicki

.

projekt i wykonanie strony www - Fabryka Dizajnu